Pstrąg z chrupiącą skórką

Zaktualizowano: 25 gru 2019

grilowaną cytryną i pomidorami.


Poniżej plan działania ułożony w taki wojskowy sposób, żeby nawet nieżyczliwa połowica w trudnych dniach czekająca tylko na Wasze potknięcie - zobaczyła w Was samą finezję ruchów jak w kozicy górskiej na pionowych skałach w Pakistanie.

Do dzieła żołnierze! Oto wojskowy plan, przepis na powodzenie nie tylko w kuchni. CZAS START!

1. Puść Mozarta lub Rage Agaist the Machine w tle. 2. Lekko i zwiewnie opróżnij komorę zlewu, i najmniejszym palcem lewej ręki muśnij kran tak, aby nalało się na dno trochę zimnej wody i patrząc głęboko w oczy widowni - niczym David Coperfield wlej bez słowa kieliszeczek zwykłego octu. W tej kąpieli zanurz całe pstrągi. Pozostaw. 3. Obracając się na prawej nodze jak w podwójnym Tulupie - sięgnij po olej, nastaw i chwytaj za ziemniaki i obierz kilka i pokrój. Nie zapomnij przy tym delikatnie kręcić tyłkiem do taktu. Smaż! 4. Wyciągnij rybkę, strząśnij z niej wodę. Możesz z nią zatańczyć. Połóż na desce lub jakiejś kratce niech jej truchło odpocznie przed ostatecznym rozwiązaniem. Solidnie obsyp obie strony gruboziarnistą solą z wysokości przynajmniej pół metra, oraz wcześniej przesypaną do innego naczynia gotową przyprawą do ryb (wtedy możesz powiedzieć, że mieszanka przypraw to Twój sekret!) Wykonaj przy tym kilka zdecydowanych i teatralnych ruchów jak J.K. Simmons w "WIPLASH". Bądź dla pstrąga wymagający jak On! Wytrzymaj napięcie! 5. Rozgrzej mocno dużą patelnię oczywiście robiąc w międzyczasie 10 pompek na jednej ręce na środku kuchni. 6. Na patelnię wrzuć po 3 plastry grubo krojonej cytryny (3 do każdej z ryb) oraz po 3-4 takie same plastry pomidora. Pomidora przypraw oregano i solą. Z miną gołego Shwarzennegera w Terminatorze - jak gdyby nigdy nic spojrzyj na Nią bez słowa, wyczekaj. Niech za Twoimi plecami skwierczy i strzela. Bądź jak Tuchajbejowicz: NIC TO! NIC TO! 7. Przełącz muzykę na V symfonię Bethowena. 8. Kiedy cytryny i pomidory się mocno przyrumienią z obu stron, zdejmij je w cholerę i gdzieś odłóż widowiskowo. Tylko nie szpanuj i nie wymyśl przypadkiem jakiegoś papierowego ręcznika, bo Ci się przylepią i nici z wrażenia. Nadal kręć tyłkiem, jakbyś to robił setny raz! 9. No i teraz dochodzimy do miejsca, gdzie wszystko trafia szlag, bo zorientowałeś się, że jesteś z tych, co to lubi zamienniki i myśli, że barszcz biały praktycznie niczym nie różni się od czerwonego, bo barszcz to barszcz...! Kochany. Nie tędy droga. Jeżeli naprawdę chcesz zrobić wrażenie, nie pitol mi tu teraz, tylko precz po MASŁO KLAROWANE! Bez tego ani rusz! 10. Wyciągasz zatem masło klarowane i wrzucasz sporą łyżkę na patelnię. Kątem oka patrzysz - czy ona patrzy. Jeżeli tak, z wyrafinowaną miną jak Maks i Albercik w ostatniej scenie SEXMISJI docinasz jeszcze plasterek i tak jak oni do próbówki - Ty aplikujesz je na patelnię, tak jakby to od tej właśnie mikro części miało zależeć teraz całe powodzenie Twojej misji. To jak te trzy ziarenka kawy rozpuszczalnej, które dosypujesz do garnuszka, żeby była "akurat!" 11. Zrób szpagat i nonszalancko sprężynką wzbij się z podłogi na nogi. 12. Cytrynę wepchnij w środek ryby i lewym okiem wyślij mrugnięcie do swej lubej. Lewym. To ważne. 13. Kiedy masło już osiąga krytyczny punkt na patelni - wrzucasz znienawidzonego pstrąga na patelnię i przykrywasz przykrywką. Para buch. Tuwim się cieszy. 14. Po dosłownie 3-4 minutach, odwracasz zwłoki na patelni. Skórka powinna być chrupiąca i rumiana, jak Twoje Lico. Jeżeli nie jest - coś spieprzyłeś i nie szukaj winy we mnie. Była za niska temperatura, lub - no właśnie - użyłeś margaryny lub innego burackiego oleju twierdząc, że przecież to to samo! 15. Wyciągasz ziemniaki i solisz. Co powinno Ci zająć właśnie kolejne 3,54 sekundy. 16. Wyciągasz rybę na talerz. Przystrajasz kiełkami - najlepiej lucerny lub innymi drobnymi, ale ja cholera miałem tylko takie jak na zdjęciu oraz drobno siekaną natką pietruszki lub kolendry , z góry kładziesz zgrilowane pomidory, z drugiej strony smażone ziemniaki. 17. Pilotem przełączasz muzykę na Barrego White'a i przy dźwiękach typowej pościelówy nie kryjąc swych intencji wkraczasz przed oblicze Twojej lubej. Na Twoim stoperze właśnie mija 14:58 sekund. 18. Jesz i udajesz, że to lepsze od kawałka mięcha, od schoboszczaka i kiszonej kapusty. Uśmiechasz się do niej!

41 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie